KOMUNIKATY

- Obostrzenia i ograniczenia w oddziałach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku w związku z pandemią koronawirusa - przeczytaj
- Oddział Żuraw pozostaje zamknięty dla zwiedzających w związku z prowadzonymi pracami remontowymi

Kajakarstwo spod znaku biało-czerwonej

2 maja obchodzimy Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Biało-czerwone barwy towarzyszą nam od dziecka, stanowiąc symbol wspólnoty i przynależności narodowej. Najczęściej oglądamy je przy okazji oficjalnych uroczystości, ale jeśli dokładniej się rozejrzymy, to dostrzeżemy je również w nieoczywistych przedmiotach. Należą do nich m. in. pamiątki związane z historią polskiej turystyki kajakowej.

Na znaczkach i proporczykach klubowych oraz spływowych, zarówno przedwojennych jak i powojennych, często pojawia się motyw polskiej flagi. Jest ona symbolem miłości do zjednoczonej ojczyzny, radości z odzyskanej po rozbiorowo-wojennych zawieruchach wolności, entuzjazmu, z jakim przystąpiono do odbudowy życia społecznego. Rozwój turystyki postrzegano bowiem również w kontekście formowania postaw patriotycznych, gdyż poznanie własnego kraju, jego szlaków pieszych, rzek i jezior budować miało przywiązanie do niego. Kształtowanie wspólnoty narodowej w pełnym dramatycznych wydarzeń XX wieku nie było łatwe. Tym bardziej warto więc pamiętać o znaczeniu i udziale w tym procesie turystyki, w tym także kajakowej.

Pierwsze wyścigi kajakowe na Wiśle odbyły się w 1896 r. – równo 125 lat temu. Zorganizowało je Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie. Kajakarze ścigali się w barwach organizacji wioślarskiej, ponieważ początkowo nie mieli swoich odrębnych organizacji – zrzeszali się w klubach narciarskich i wioślarskich. Dopiero w 1924 r. w Mysłowicach powstał Samodzielny Klub Kajakowy “Hellas”, a w 1928 r. Polski Związek Kajakowy (przez pierwsze dwa lata funkcjonował pod inną nazwą), który wyodrębnił się z Polskiego Związku Narciarskiego. Sekretarzem PZK został inż. Witold Bublewski – wybitna postać w historii polskiego kajakarstwa. Powstanie związku zapoczątkowało dynamiczny rozwój tej dyscypliny. Budowano obiekty turystyczne, zakładano kluby, organizowano spływy, wystawy sprzętu, publikowano przewodniki, opracowano projekty nowych kajaków. Odbywały się lokalne i ogólnopolskie imprezy, jak np. zorganizowane w 1934 r. I Mistrzostwa Górskie Polski na trasie Nowy Targ – Nowy Sącz, z których tradycję czerpie jedna z największych powojennych imprez kajakowych w Polsce – Międzynarodowy Spływ Kajakowy na Dunajcu.

Kajakarstwo turystyczne zyskiwało na popularności, gdyż nie wymagało specjalnych umiejętności i było stosunkowo tanie, w przeciwieństwie np. do żeglarstwa. Cieszyło się również wsparciem państwa, gdyż sprzyjało budowaniu tężyzny fizycznej i postaw patriotycznych. Wychodzono bowiem z założenia, że zwiedzanie własnego kraju pomaga w pokochaniu go, w stworzeniu osobistej relacji z ziemią, którą się poznaje. Temu celowi służyły m.in. inicjatywy Ligi Morskiej i Kolonialnej. Organizowane przez nią w latach 30. “Spływy ku morzu” były bez wątpienia największymi imprezami wodniackimi w międzywojennej Polsce. Podczas tych spływów tysięczne rzesze kajakarzy i żeglarzy płynęły do Gdańska z najdalszych zakątków II Rzeczypospolitej. Duży wpływ na popularyzację turystyki kajakowej miały działające do dziś na wyobraźnię wyprawy i książki Arkadego Fiedlera, Wacława Korabiewicza i Melchiora Wańkowicza. Dla Korabiewicza, który kajakiem dopłynął m.in. “do minaretów” (wyprawa rzeką Wag, Dunajem i Morzem Czarnym aż do Stambułu), wyprawy kajakowe miały szczególny sens – zapewniały mu wolność, życie zgodne z własnymi zasadami, z dala od zgiełku, powierzchowności i hipokryzji współczesnego świata. Kajakarstwo pojawiało się także w sztuce; nie tylko w filmach, jak choćby “Zapomniana melodia” z 1938 r., ale również w malarstwie. Przykładem jest obraz Michaliny Krzyżanowskiej z 1935 r. przedstawiający kajaki na Wiśle.

W czasie II wojny światowej zginęło wielu twórców i działaczy polskiego ruchu kajakowego, a dorobek materialny został zniszczony. Jednak już w 1946 r. Polski Związek Kajakowy został reaktywowany. W 1948 r. na trasie Nowy Targ–Nowy Sącz popłynęli uczestnicy I (choć w rzeczywistości VII) Międzynarodowego Spływu Kajakowego na Dunajcu. Do końca 1950 r. odbudowano 42 przystanie i stacje wodne, reaktywowano struktury organizacyjne, zespoły sędziów i instruktorów oraz kadrę zawodniczą. Efektem powojennej zmiany granic były nowe tereny na mapie turystycznych szlaków wodnych Polski. “Odkryto” dla kajakarzy Krainę Wielkich Jezior Mazurskich, Odrę i rzeki Pomorza Zachodniego.

Zmieniająca się sytuacja polityczna w Polsce miała wpływ również na turystykę kajakową. W ramach dążeń do centralizacji wszelkich przejawów życia społecznego, w 1950 r. zlikwidowano wszystkie niezależne dotąd związki sportowe. Majątek i strukturę Polskiego Związku Kajakowego włączono do świeżo utworzonego Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Wkrótce w Zarządzie Głównym PTTK powołano Komisję Turystyki Kajakowej, która aktywnie zajęła się szkoleniem kadry przewodników kajakowych, organizacją dużych spływów i tworzeniem struktur w terenie. W 1954 r. ruszyły pierwsze spływy Krutynią i Czarną Hańczą, które dały początek wędrownym obozom kajakowym. W latach 50. największą turystyczną imprezą wodniacką był “Spływ Wodami Polski do Granicy Pokoju” zorganizowany przez Zarząd Główny PTTK. Miał on charakter spływu gwiaździstego. Odbył się dwukrotnie, w 1955 i 1956, w pierwszym spływie wzięło udział ponad 3000 kajakarzy. Był to swoisty odpowiednik, także w wymiarze propagandowym, przedwojennych “Spływów ku morzu”.

W 1957 r. na fali politycznej odwilży reaktywowano Polski Związek Kajakowy. Odtąd zorganizowana turystyka kajakowa rozwijała się zarówno pod skrzydłami PZK, jak i PTTK. Z biegiem czasu PZK skupił się głównie na kajakarstwie sportowym, choć i turystyka stanowiła ważny aspekt jego działalności. Obie organizacje postawiły na zagospodarowanie nowych szlaków wodnych: Pilicy, Gwdy, Regi, Biebrzy, Rospudy i Międzyodrza, budowę przystani, szkolenie kadry, wydawanie publikacji, budowę nowych kajaków. Organizowano również nowe imprezy: w 1965 r. odbył się I Międzynarodowy Spływ Kajakowy na Mazurach oraz I Międzynarodowy Zimowy Spływ Kajakowy Rzeką Brdą. W 1970 r. po raz pierwszy zorganizowano Międzynarodowy Spływ Kajakowy “Złote Liście” na Pojezierzu Kaszubskim, a 3 lata później I Spływ Kajakowy Zatoką Pucką. Dynamiczny rozwój na pewno ułatwiał fakt, że w PRL-u, w stopniu większym nawet niż w II RP, turystyka kajakowa mogła liczyć na wsparcie państwa. Kluby kajakowe zakładano przy dużych zakładach pracy, związkach zawodowych, organizacjach społecznych, uczelniach i szkołach. Dzięki temu stała się ona, obok wycieczek pieszych, najpopularniejszą formą rekreacji.

Obecnie polskie kajakarstwo, szczególnie sportowe, ma się bardzo dobrze, biorąc pod uwagę sukcesy naszych kajakarzy wyczynowych. W turystyce, mimo pogorszenia sytuacji klubów kajakowych, też nie ma powodów do narzekań. Powstają wytwórnie nowoczesnych kajaków, wydawane są książki i przewodniki, a liczba miłośników kajakarstwa jest wciąż spora – choć teraz ma ono częściej charakter indywidualny i komercyjny.

“Majówka” to idealny czas na przygodę w kajaku. Na entuzjastów kajakarstwa czekają wypożyczalnie nad Motławą w Gdańsku, nad Wdą, Radunią, w Chmielnie. Warto przekonać się, że świat oglądany z wody wygląda zupełnie inaczej, ładniej. Jak pisała w 1935 r. w przewodniku “Kajakiem z Warszawy” Maria Podhorska-Okołów: “Nad głowami Waszemi szaleje miasto – potwór, wysysa krew, szarpie nerwy. A tuż obok, zapomniana, czeka dobra matka – przyroda”.

Tekst: Jadwiga Klim, Dział Historii Żeglugi Śródlądowej