Wspólna pamięć Gdańska. 100-lecie urodzin prof. Andrzeja Zbierskiego

20 stycznia 2026 roku, dokładnie w 100. rocznicę urodzin prof. Andrzeja Zbierskiego, w głównej siedzibie Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, wspólnie z przedstawicielami Muzeum Gdańska oraz Miasta Gdańsk, odsłonięta została tablica pamiątkowa poświęcona wybitnemu archeologowi, muzealnikowi i honorowemu obywatelowi Gdańska. – Tablica, która zawisła w muzealnych wnętrzach Sali Arsenału, jest wyrazem najwyższego uznania dla dorobku osoby, z którą wielu z nas miało okazję współpracować – mówił podczas uroczystości Szymon Kulas, Dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

Człowiek, który zapisał się w historii

Prof. Andrzej Zbierski pełnił funkcję dyrektora Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku w latach 1991–2001. W tym czasie zakończono rozbudowę siedziby CMM na Ołowiance, włączając w nią budynki Dużej i Małej Dąbrowy. Dzięki jego zaangażowaniu przeprowadzono także remonty kilku oddziałów muzeum, w tym statku-muzeum „Dar Pomorza”, Żurawia Gdańskiego oraz Bramy Żuławskiej. – Cały życiorys zawodowy profesora jest dowodem wielkiej naukowej i społecznej pasji, którą przez znaczną część swojego życia realizował w Gdańsku. Jego profesjonalizm, wiedza, doświadczenie i otwartość na współpracę wciąż pozostają dla wielu trwałą inspiracją – podkreślał Szymon Kulas.

Hołd dla życia i dorobku

W uroczystym odsłonięciu tablicy pamiątkowej poświęconej wybitnemu archeologowi, muzealnikowi i honorowemu obywatelowi Gdańska wzięła udział Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. – Profesor Andrzej Zbierski był jedną z tych postaci, które na trwałe wpisały się w tożsamość Gdańska. Łączył pasję badacza z odpowiedzialnością muzealnika i zaangażowaniem obywatelskim. Obchody jego setnych urodzin są wyrazem naszej wdzięczności za jego dorobek i wpływ na kolejne pokolenia badaczy – mówiła Aleksandra Dulkiewicz.

Opowiadał nam Gdańsk

Profesor Andrzej Zbierski był jednym z najwybitniejszych polskich archeologów powojennych, badaczem dziejów Gdańska i Pomorza oraz współtwórcą nowoczesnej archeologii miejskiej. Przez wiele lat związany z Muzeum Archeologicznym w Gdańsku, którym kierował jako dyrektor, odegrał kluczową rolę w badaniach nad średniowiecznym i nowożytnym Gdańskiem. – Andrzeja Zbierskiego, jak wielu z jego pokolenia, ukształtowały doświadczenia II wojny światowej. To ważny, często mniej znany etap jego życia, pokazujący drogę od młodzieńczych doświadczeń konspiracyjnych do świadomego wyboru pracy naukowej i muzealnej. W czasie wojny był członkiem Szarych Szeregów. Następnie kształcił się w powojennej Łodzi i to tam ukończył historię i archeologię, ale studiował też mechanikę – mówił dr hab. Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska.

Wspomnienia współpracowników Muzeum

Prof. Andrzej Zbierski, pełniąc funkcję dyrektora Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku przez dziesięć lat, dał się poznać jako osoba niezwykle serdeczna, pomocna i zawsze gotowa do rozmowy oraz wsparcia. Tak zapamiętali go pracownicy, którzy mieli okazję z nim współpracować.

Przyjęcie do pracy – rozmowa wstępna. Jeden z kolegów wspomina: „Zostałem zaproszony na rozmowę wstępną, która trwała godzinę, z czego ja mówiłem trzy minuty, a pan profesor przez cały pozostały czas. Opowiadał o bardzo wielu ciekawych sprawach — tylko nie o moim zatrudnieniu”. Koleżanka relacjonuje: „Rozmowa wstępna była bardzo przyjemna i trwała prawie godzinę. Przez trzydzieści minut rozmawialiśmy o harcerstwie, a przez kolejne trzydzieści — o Kozakach dońskich. Kwestii mojego zatrudnienia w ogóle nie poruszyliśmy”. Obie osoby pracują w muzeum do dziś.

Kontakty z pracownikami. Dyrektor Zbierski w rozmowach z podwładnymi lubił skracać dystans, zwracając się do nich słowami: „synku”, „dziecko”, a gdy coś szczególnie mu się podobało, mawiał: „tak trzymać”. Interesował się także sytuacją osobistą i rodzinną współpracowników. Jedna z koleżanek wspomina to tak: Przez lata, po powitaniu, pytał mnie: „A co tam u Czerwonego Kapturka?”, bo pamiętał, że na otwarcie wystawy o baśniach braci Grimm w Żurawiu moja czteroletnia wówczas córka przyszła w takim właśnie przebraniu. Opisała również inną sytuację: „Wejście na czwarte piętro Żurawia, gdzie miałam biuro, stanowiło dla wielu osób wyzwanie. Kiedyś zadzwoniono do mnie z parteru z pilną informacją, że idzie dyrektor. Czekałam — mijało pięć minut, potem dziesięć — a jego wciąż nie było. Zaniepokoiłam się, czy coś mu się po drodze nie stało. Okazało się, że zatrzymywał się na kolejnych piętrach na pogawędkę z paniami z obsługi”.

Gesty, dystans i poczucie humoru. Podczas rozmów profesor bardzo żywo gestykulował. Jeden z kolegów wspomina: „Opracowaliśmy nawet tzw. pozdrowienie muzealne, które naśladowało jego gest. Polegało ono na salutowaniu ręką przyłożoną z boku nosa. Dyrektor Zbierski zauważył to i zapytał kiedyś jednego z nas, czy się z niego naśmiewamy. Kolega zgodnie z prawdą odpowiedział, że jedynie go naśladujemy. Wtedy dyrektor uścisnął go, mówiąc: „mój synu’”.

Umiejętność łagodzenia nerwowych sytuacji. Kiedy jeden z kolegów, nieco zdenerwowany, przyszedł do dyrektora Zbierskiego, by poprosić o podwyżkę, dyrektor wysłuchał go uważnie, po czym przytulił i powiedział: „Spokojnie, panie kolego”. Nie mamy informacji, czy podwyżkę otrzymał.

Zaangażowany i zawsze przygotowany. Dyrektor Zbierski dawał zielone światło wielu przedsięwzięciom proponowanym przez współpracowników, a w niektórych chętnie i z dużym zaangażowaniem sam uczestniczył. Jak mawiał, „stawiał się niezawodnie” — było to jedno z jego ulubionych powiedzeń. Przekazywał także swoje „najlepsze myśli” i, na przykład podczas noworocznych koncertów kolęd, śpiewał pełną piersią razem z zaproszonymi artystami.

Pracownicy Działu Konserwacji Muzealiów wspominają: „Profesor Zbierski bywał u nas w pracowni, na ostatnim piętrze nieistniejącego już budynku zwanego Składem Kolonialnym, aby zobaczyć, jakimi zabytkami zajmujemy się w danej chwili. Gdy miał więcej czasu, przyglądał się im bardzo wnikliwie. Pewnego razu mieliśmy w pracowni zabytki pozyskane z latryn podczas badań archeologicznych. Dyrektor, nie zakładając rękawiczek, wziął do ręki drewniane obiekty, jeszcze nieoczyszczone z ‘depozytu organicznego’, i dokładnie je obejrzał. Byliśmy zaskoczeni, gdy po odłożeniu zabytków wyjął z kieszeni marynarki buteleczkę spirytusu, by odkazić ręce. Widząc nasze zdziwienie, powiedział, że archeolog musi być w każdej chwili gotowy na takie sytuacje”.

Na emeryturze. Jedna z koleżanek wspomina: „Do dziś czekoladki Merci kojarzą mi się właśnie z panem Zbierskim. Kiedy odwiedzał mnie już po przejściu na emeryturę, w sprawach związanych ze Stowarzyszeniem Muzealników Polskich, zawsze przynosił mi ich pudełko w prezencie”.

***

Uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej prof. Andrzejowi Zbierskiemu poprzedziło inne ważne wydarzenie w Ratuszu Głównego Miasta. Odbyło się tam spotkanie wspomnieniowe, które prowadził prof. Cezary Obracht-Prondzyński. W programie znalazły się wystąpienia poświęcone życiu, działalności naukowej i muzealnej profesora.

Tekst: Łukasz Grygiel, Muzeum Gdańska