Dwadzieścia dni zbiórki, odrobina empatii i wielkie serca sprawiły, że pracownicy Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku mogą mówić o sukcesie tegorocznej akcji charytatywnej „Szlachetna Paczka”. Wspólnymi siłami zebrano 3 645 zł. Dzięki tej kwocie udało się przygotować paczkę dla Pani Marii, 65-letniej mieszkanki gdańskich Stogów, której życie w ostatnich latach stało się pasmem trudnych doświadczeń. Dzięki wsparciu łatwiej będzie jej zaspokoić podstawowe potrzeby, a nadchodzące święta staną się radośniejsze. Do podopiecznej „Szlachetnej Paczki” trafiło w sumie 15 paczek o łącznej wadze blisko 100 kilogramów!
Małe gesty, wielka siła
To już tradycja, że tuż przed świętami Bożego Narodzenia w oddziałach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku pojawiają się puszki z logo „Szlachetnej Paczki”. Dobrowolna zbiórka pieniędzy co roku przynosi nie tylko realne wsparcie potrzebującym, lecz także buduje poczucie wspólnoty wśród pracowników. Każda wrzucona złotówka to mały gest, który ostatecznie zamienia się w dużą pomoc. – W czasach pełnych pośpiechu i niepewności szczególnie ważne jest to, że potrafimy zatrzymać się na chwilę i zauważyć drugiego człowieka. Jestem dumny, że nasz zespół kolejny raz udowodnił, jak wielką ma w sobie wrażliwość i gotowość do pomagania – podkreśla Szymon Kulas, dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
Działamy razem, zmieniamy życie
W tym roku zebrane środki pozwoliły przygotować paczkę dla Pani Marii, której po odliczeniu stałych kosztów, na życie pozostaje zaledwie 578 zł miesięcznie. Mimo to stara się być zaradna, pogodna i jest wdzięczna za życzliwość sąsiadów, z którymi ma świetne relacje. – Jesteśmy poruszeni historią Pani Marii – cichej, skromnej i niezwykle serdecznej osoby. Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś tak życzliwy musiał mierzyć się z takimi trudnościami. Tym bardziej cieszy nas, że mogliśmy wspólnie zrobić coś, co realnie odmieni jej najbliższe miesiące – mówi Dorota Nahajowska, zastępca dyrektora ds. zarządzania.
Paczka pełna radości
Na liście potrzeb Pani Marii znalazły się produkty spożywcze z długim terminem przydatności, środki higieny osobistej, artykuły chemii gospodarczej, ciepła pościel i ręczniki, odzież oraz drobne przedmioty codziennego użytku. – Pani Maria marzyła również o zimowym płaszczu – i udało nam się to marzenie spełnić. Nie zapomnieliśmy także o jej codziennym towarzyszu, ukochanym kocie, który daje jej poczucie bliskości i ciepła. Przygotowaliśmy dla niego solidny zapas mokrej karmy i żwirku, aby miał wszystko, czego potrzebuje. Popołudnia Pani Maria spędza przy robótkach ręcznych – wyszywanie daje jej spokój, wprowadza rutynę i odrobinę radości. Dlatego zadbaliśmy także o duży zapas wełny i włóczek, aby mogła realizować swoje pasje bez przeszkód. To małe gesty, które potrafią wnieść wielką radość w życie Pani Marii – podkreśla dr Marcin Westphal, zastępca dyrektora ds. merytorycznych.
Finałem muzealnej zbiórki było wspólne pakowanie prezentów, podczas którego nie zabrakło uśmiechu, kolęd i świątecznej atmosfery. Prezenty trafiły do magazynu „Szlachetnej Paczki” podczas Weekendu Cudów, zamykając tegoroczną zbiórkę i wnosząc świąteczną atmosferę w życie Pani Marii.
Post factum: Relacja ze spotkania Wolontariuszki z Panią Marią
Wręczenie Szlachetnej Paczki pani Marii było niezwykle wzruszającym momentem. Już na sam widok ilości prezentów nie potrafiła ukryć wzruszenia – zaniemówiła i aż usiadła z wrażenia, powtarzając, że „cała się trzęsie”. Z pomocą wolontariuszy otwierane były kolejne paczki, a każdy karton przynosił nową dawkę emocji. Pani Maria była ogromnie poruszona, gdy zobaczyła, że chociaż prosiła nieśmiało tylko o kilka włóczek, otrzymała ich całe pudło wraz z akcesoriami – aż złapała się za głowę. Od razu przymierzyła rękawiczki, które pasowały jak ulał. Powąchała też perfumy i stwierdziła, że „jeden będzie na co dzień, drugi od święta”. Otrzymany voucher do sklepu spożywczego – jak powiedziała – zabezpieczy jej daleką przyszłość, ponieważ ilość żywności wystarczy jej na bardzo długo. Bon do galerii handlowej wywołał najpierw nieśmiały uśmiech. Dopiero gdy wyjaśniliśmy, że może przeznaczyć go na zakup płaszcza — i że tym razem będzie to dokładnie taki, o jakim marzyła — w jej oczach pojawiły się łzy. Ciche, prawdziwe, pełne szczęścia. Wisienką na torcie okazał się list od Państwa. Pani Maria poprosiła mnie o jego przeczytanie. Kilka słów przelanych na papier sprawiło, że płakałyśmy obie z każdym odczytanym słowem, a ona sama przytuliła się do mojego ramienia. W pokoju wypełnionym szczelnie paczkami czuć było niezwykłą atmosferę głębokiego wzruszenia. Na koniec pani Maria przekazała mi list, który napisała dla Państwa, i kazała obiecać, że nie zajrzę do środka, tylko przekażę go jak najszybciej. Z wyrazami wdzięczności, Wolontariuszka Agata.