- Obostrzenia i ograniczenia w oddziałach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku w związku z pandemią koronawirusa - przeczytaj
- Oddział Żuraw pozostaje zamknięty dla zwiedzających w związku z prowadzonymi pracami remontowymi

30 rocznica śmierci Przemysława Smolarka, pierwszego dyrektora CMM

Dziś mija dokładnie 30 lat od śmierci Prof. dr hab. Przemysława Smolarka, współtwórcy i pierwszego dyrektora ówczesnego Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. W chwili jego nagłego odejścia, muzeum które przed laty zaczął budować od podstaw, zdążyło rozrosnąć się do rangi największej w Polsce instytucji muzealnej dokumentującej morskie dziedzictwo naszego kraju.

Przemysław Smolarek był postacią niezwykle barwną, o wielowątkowym, bogatym życiorysie i imponującym dorobku naukowym. Jeszcze jako student historii Uniwersytetu Jagiellońskiego w czasie II wojny światowej pracował w fabryce farmaceutycznej i jednocześnie trenował piłkę nożną w barwach Wisły Kraków. Wstąpiwszy w 1942 roku w szeregi Armii Krajowej ukończył konspiracyjną Szkołę Podchorążych i został dowódcą drugiej kompanii zgrupowania “Żelbet”; za walkę z okupantem otrzymał Brązowy Krzyż Zasługi z Mieczami. Po wojnie ukończył studia nie tylko historyczne, ale i na wydziale prawa, po czym niezwłocznie przystąpił do prac nad doktoratem. Jego pierwszą pracą związaną z muzealnictwem było zatrudnienie w Dziale Morskim Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie. Zainteresowanie problematyką nautologiczną i chęć rozbudowywania muzealnictwa morskiego w Polsce, w obliczu braku wsparcia ze strony macierzystej instytucji, sprawiły, że zaczął szukać możliwości stworzenia nowej, poświęconej dziedzictwu morskiemu placówki w Gdańsku. Tu, nieustępliwie przekonując do swojej idei miejscowe środowisko naukowe i władze, doprowadził w 1960 roku do powołania Oddziału Morskiego Muzeum Pomorskiego, które niespełna dwa lata później uzyskało niezależność. Dziś stworzone przez dyrektora muzeum – u swoich początków skromna placówka rezydująca w zabytkowym gdańskim Żurawiu – jest liczącą dziewięć, a wkrótce dziesięć oddziałów znaczącą instytucją kultury, zatrudniającą ponad dwustu pracowników.

Wiele spośród osób, którym dane było współpracować z Przemysławem Smolarkiem, wspomina jego bezkompromisowość w dążeniu do prawdy historycznej – cechę, która w czasach jeszcze przed Muzeum Morskim była przyczyną jego nieustannych zatargów z powojennymi władzami. Ogromna wiedza, upór, konsekwencja, talent organizatorski i wysokie wymagania co do poziomu realizowanych zadań sprawiały, że dyrektor Smolarek był znakomitym, ale i niezwykle wymagającym przełożonym, tak wobec pracowników, jak i siebie samego. “Był pryncypialny i drobiazgowy, wszystko musiało być na najwyższym poziomie. Przed podpisaniem jakiegokolwiek pisma sprawdzał nasze teksty, poprawiał, czasem po wielokroć, do skutku. Potrafił też odmówić podpisu nawet wtedy, kiedy… pieczątka firmowa była krzywo odbita”.- wspomina Krystyna Stubińska, wieloletni kierownik Działu Edukacji NMM, kuratorka pierwszych wystaw stałych w Muzeum Wisły w Tczewie. “To najlepszy szef, jakiego miałam na początku mojej drogi zawodowej. Uczył nas, jak opowiadać o zbiorach osobom zwiedzającym muzeum. Sprawdzał nasze przygotowanie do roli przewodników, korygował. Również z nim uczyłam się tworzenia wystaw, prowadząc realizację wystaw stałych w Muzeum Wisły w Tczewie. Sam był niezwykle zdyscyplinowany i skrupulatny. Pamiętam, jak podczas konferencji naukowej na temat Wisły w 1980 roku w Tczewie wszedł na mównicę i powiedział: „Będę mówił trzydzieści minut”. I mówił dokładnie tyle! Byłam zauroczona narracją i tą niespotykaną dyscypliną. Potem przez wiele lat współpracy zaobserwowałam, że dyrektor zawsze przygotowywał się do tego rodzaju wystąpień. Szanował czas i cierpliwość słuchaczy. I nigdy nie czytał z kartki”.