KOMUNIKATY

- Obostrzenia i ograniczenia w oddziałach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku w związku z pandemią koronawirusa - przeczytaj
- Oddział Żuraw pozostaje zamknięty dla zwiedzających w związku z prowadzonymi pracami remontowymi

“Śledziowe żniwa” na Zalewie Wiślanym

Co roku rybacy znad Zalewu Wiślanego z niecierpliwością oczekują początku wiosny, ustąpienia lodów i ogrzania się wody w tym akwenie. Wiedzą, że wówczas wpłyną do niego przez Cieśninę Piławską ławice śledzi.

Kilka lat temu był to dla rybaków szczególnie pracowity czas, określany jako “śledziowe żniwa”. Pod tą nazwą kryją się masowe połowy tej ryby. Dzięki nim rodziny utrzymujące się z rybołówstwa, w ciągu kilku tygodni uzyskiwały ponad połowę swoich rocznych dochodów. W 2016 roku jedna załoga kutra mogła złowić w ciągu dnia, przy dobrej pogodzie nawet 15 ton śledzi. W tamtym sezonie całkowite połowy tej ryby wyniosły 3,4 tysiąca ton, ale tylko z uwagi na obowiązującą wówczas kwotę połowową. W następnym roku limity odłowów śledzi zostały zniesione. Niestety, w kolejnych latach, ku rozpaczy rybaków, ilość ławic z nieznanych przyczyn drastycznie spadła, jak informuje pan Andrzej Wiśniewski z Lokalnej Grupy Rybackiej “Zalew Wiślany” we Fromborku. W tym roku połowy śledzia już się rozpoczęły, ale nie widomo, czy tłuste lata znowu powrócą.

Dlaczego śledzie akurat w tym okresie pojawiają się w znacznych ilościach w wodach Zalewu Wiślanego? Nie wszyscy wiedzą, że akwen ten jest najważniejszym obszarem rozrodczym śledzia w wodach polskiego wybrzeża. Największe ławice srebrzystej ryby koncentrują się przy wschodniej granicy polskiej części Zalewu, zarówno od strony północnej (od miejscowości Piaski po Krynicę Morską na Mierzei Wiślanej), jak i od strony południowej (od Nowej Pasłęki po Tolkmicko). Rozród śledzia odbywa się od marca do maja, z największą intensywnością w okolicach kwietnia. Ławice pojawiają się, gdy woda ma temperaturę około 6–8°C. Po złożeniu ikry opuszczają Zalew przy temperaturze wody rzędu 12°C. Krótki okres tarła sprawia, że połowy śledzia są bardzo intensywne.

Tradycyjnym narzędziem połowu są stawne sieci skrzelowe, ale nie są one nadzwyczajnie efektywne. Dużo bardziej wydajne są nowoczesne narzędzia pułapkowe – niewody stawne, tzw. stawniki. Wybrane z nich ryby wrzucane są do specjalnych łodzi z odpowiednią przestrzenią do pomieszczenia połowu. Dawniej używano do tych połowów również tradycyjnych narzędzi pułapkowych – żaków. Jednak był to sposób dużo bardziej pracochłonny. Teraz połowy są bardziej zmechanizowane. Na coraz lepsze wyniki wpływa nowoczesny sprzęt, kupowany za dotacje z Unii Europejskiej. Dzięki specjalistycznym pompom skrócił się mocno czas przeładunku ryb z pokładów łodzi na keję w porcie. Obecnie trwa około godziny, a dawniej, kiedy rybacy dokonywali rozładunku ręcznie, zajmowało to średnio cztery godziny. Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom rybacy mogą wypływać na połów nawet trzy razy dziennie.

Złowione ryby transportowane są łodziami z łowisk do portów w Tolkmicku, Fromborku czy Nowej Pasłęce. Tu pewna ich ilość sprzedawana jest bezpośrednio “z burty”. W ten sposób zagospodarować można oczywiście tylko nikłą część połowu. Co dzieje się z resztą? Ponieważ nad Zalewem Wiślanym jest niewiele firm przetwarzających śledzie (funkcjonują jedynie w Tolkmicku), często ryby transportuje się lądem do Władysławowa lub jeszcze dalej – do Darłowa i Koszalina na Pomorzu Środkowym. Tam działają przedsiębiorstwa, które skupują śledzie dla przetwórstwa.

Po ciężkiej pracy przychodzi czas na podsumowanie “śledziowych żniw”, które od pewnego czasu przybrało formę “Święta Śledzia”. Organizuje je Lokalna Grupa Rybacka “Zalew Wiślany”, wiosną lub latem, z myślą o promocji regionu. W poszczególnych latach świętowano w kilku miejscowościach: we Fromborku, Braniewie, a ostatnio w Nowej Pasłęce. W 2020 roku “Święto Śledzia” w postaci festynu zostało odwołane z powodu pandemii. Rybacy mają jednak nadzieję, że w tym roku będą mogli powrócić do tej tradycji.

Tekst: Krzysztof Zamościński, Dział Etnologii Morskiej