→ Oddział Żuraw pozostaje zamknięty dla zwiedzających w związku z prowadzonymi pracami remontowymi
→ Z dniem 2 listopada 2021 roku statek muzeum "Dar Pomorza" został zamknięty w związku z sezonem zimowym
→ Zasady bezpieczeństwa w oddziałach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku w związku z pandemią COVID-19 - przeczytaj

Canoe z rekordowego spływu w zbiorach NMM

Magazyn “The New York Times” twierdzi, że przepłynąć o własnych siłach Amazonkę, to jak postawić stopę na Księżycu. Do tej pory o wiele więcej osób było na Księżycu, niż spłynęło Amazonkę. I nikt do tej pory nie zrobił tego w canoe.

9 grudnia w Spichlerzach na Ołowiance, Marcin Gienieczko, podróżnik i autor książek przekaże do zbiorów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku swoje canoe – łódź, w której w tym roku, w ramach Solo Amazon Expedition spłynął samotnie Amazonkę. Wyczyn podróżnika ma wkrótce trafić do “Księgi rekordów Guinnessa”.

Trzy etapy
Marcin Gienieczko do wyprawy Solo Amazon Expedition przygotowywał się dwa lata. Ekspedycja rozpoczęła się 17 maja 2015 r. na plaży Cerro La Virgen nad Pacyfikiem, a zakończyła się 4 września 2015 r. nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Podróżnik podzielił ekspedycję na trzy etapy: rowerowy, rzeczny i biegowy. Pokonanie pierwszego zajęło mu 11 dni. “Około 12.30 lokalnego czasu 29 maja dotarłem do rzeki, przejeżdżając 677 km na rowerze przez góry Andy”, relacjonował. 31 maja w miejscowości San Francisco Gienieczko wsiadł do canoe by spłynąć Amazonkę. Po 94 dniach i 5986 kilometrach, dotarł do Belem. Ostatnim etapem Energa Solo Amazon Expedition był 80-kilometrowy etap biegowy. Swoją podróż i wyczyn Gienieczko dedykował dzieciom z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci.

Amazonka
“Ta wyprawa pokazała mi, że aby przeżyć trzeba szukać rozwiązań w każdej sytuacji. Trzeba przełamywać bariery, stawić czoło przeciwnościom, warto realizować marzenia” – mówi Marcin Gienieczko, dla którego przepłynięcie Amazonki było jednym z życiowych celów. “Amazonka jest idealną rzeką na bicie rekordu świata w canoeingu i zrobię wszystko, aby tego dokonać”, zapewniał podróżnik. Od początku przedsięwzięcie miało charakter sportowy, ale podczas wyprawy podróżnik mierzył się z wieloma wyzwaniami. „To wciąż rzeka dla poszukiwaczy przygód ale i dla piratów. Tu wszystko jest niebezpieczne. Natura, nawigacja, handlarze narkotyków, bagna, jadowite węże, malaria, piranie i potężna rzeka, która ma 100 km szerokości w dolnym biegu”, wylicza Gienieczko.

Canoe
Canoe, którym Marcin Gienieczko spłynął samotnie Amazonkę to dwuosobowa kanadyjka o długości 4,95 metra i wadze 40 kg. Łódź wykonana jest z royalexu – kompozytowego materiału, wytrzymałego na urazy i odgniecenia, składającego się z winylu jako warstwy zewnętrznej i wytrzymałego tworzywa sztucznego ABS jako warstwy wewnętrznej. Dziób i rufa canoe jest wypełniona pianką poliuretanową, która w razie wywrotki ma zapewnić lepszą pływalność i poprawić bezpieczeństwo. W tej łodzi Gienieczko przepłynął m.in. rzekę Río Napo (lewy dopływ Amazonki) i Bałtyk z Bornholmu do Darłowa. 9 grudnia 2015 roku canoe zostanie przekazane do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, jako symbol pasji i triumfu człowieka nad żywiołem wodnym.

Eksponat
– Systematycznie powiększamy muzealną kolekcję jednostek, które są przykładem niezwykłego hartu ducha i ogromnej determinacji swych kapitanów. Mamy już np. w swoich zbiorach ponton, na którym Arkadiusz Pawełek przepłynął Atlantyk – mówi dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego, dr inż. Jerzy Litwin – Kanadyjka będzie prezentowana zwiedzającym w siedzibie głównej Muzeum, w Spichlerzach na Ołowiance. Planujemy, aby w przyszłości eksponować łódź obok naszych trzech zabytkowych jachtów, w nowobudowanym tczewskim oddziale Muzeum. Odnowione dzięki projektowi budowy Centrum Konserwacji Wraków Statków “Kumka IV”, “Dal” i “Opty” będą doskonałym towarzystwem dla canoe – dodaje dyrektor Litwin.

Marcin Gienieczko
Marcin Gienieczko ma 37 lat. Specjalizuje się w dużych projektach eksploracyjnych, jest dziennikarzem, podróżnikiem i zawodowym marynarzem morskim oraz śródlądowym. W 2003 roku przepłynął pontonem największą rzekę Alaski, Jukon. Pokonał góry Mackenzie i rzekę Kołymę. W 2012 roku samotnie przepłynął w canoe największą rzekę Syberii, Lenę. Ostatnią wyprawę, Solo Amazon Expedition 2015, Marcin Gienieczko zgłosił do „Księgi rekordów Guinnessa” w kategorii: najdłuższa samotna podróż canoe.


Roman Koperski
“Wyprawy Marcina śledzę od samego początku. Każda jego wyprawa oznacza pewna filozofię życia, jest jakby soczewką, w której ogniskują się jego marzenia, potrzeby i niepokoje. Marcin jest jeszcze młodym człowiekiem, lecz posiada już na koncie duże wyprawy, których może mu pozazdrościć nie jeden doświadczony stary wyga. To rasowy, samotny globtroter, po części podróżniczy psychopata, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bowiem psychopata niekoniecznie musi odznaczać się tylko degradacją psychiki i charakteru. Pewne cechy psychopatyczne pomagają podróżnikom. Są odważnymi, śmiałymi, niekonwencjonalnymi ludźmi, którzy wcześnie zaczynają grać według własnych reguł i tak właśnie gra Marcin. Rośnie w nim pożądanie czegoś, co jest zakazane i czym bardziej jest zakazane, tym bardziej go do tego ciągnie”.