→ Oddział Żuraw pozostaje zamknięty dla zwiedzających w związku z prowadzonymi pracami remontowymi
→ Z dniem 2 listopada 2021 roku statek muzeum "Dar Pomorza" został zamknięty w związku z sezonem zimowym (do 16.01.2022)
→ Zasady bezpieczeństwa w oddziałach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku w związku z pandemią COVID-19 - przeczytaj

Żegnamy Douglasa

W poniedziałek, 3 listopada 2014 roku w Porcie Wojennym w Gdyni, odbyła się konferencja podsumowująca dotychczasowe działania dotyczące podjęcia i oficjalnego przekazania wraku samolotu Douglas z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie.

Udział w uroczystości wzięła Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prof. Małgorzata Omilanowska oraz podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Wiceminister, dr Maciej Jankowski.

Samolot Douglas A-20 z okresu II wojny światowej został podniesiony z dna Bałtyku na początku października. Wrak udało się wydobyć w całości, bez rozczłonkowywania na mniejsze elementy. – To ewenement, że z dna Bałtyku udało się wydobyć tak dobrze zachowany wrak. – podkreśliła na konferencji Minister Małgorzata Omilanowska – W niektórych miejscach widać wyraźnie, że zachowały się urządzenia sterownicze, okablowanie, elementy wyposażenia samolotu, nawet zegary.

Dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, dr inż. Jerzy Litwin podkreślił, że akcja była możliwa dzięki pomocy Marynarki Wojennej, która użyczyła okręt ORP “Lech”, i spółki LOTOS Petrobaltic, która udostępniła statek badawczy “St. Barbara” oraz holownik “Kambr”.

– To wzorcowy przykład na to, że kiedy trzeba ratować dziedzictwo kulturowe, a takim niewątpliwie jest ten wrak, to wszystkie siły są gotowe zewrzeć szeregi i dokonać tego, co się udało, a był to wysiłek ogromny – potwierdziła Minister Małgorzata Omilanowska.

Przez ostatnie trzy tygodnie konserwatorzy z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku oczyszczali i zabezpieczali wrak samolotu. W trakcie prac, w czterech miejscach na wraku Douglasa, ukazała się czerwona gwiazda, widoczne są także ślady przestrzeleń na skrzydle. Dzięki wstępnym badaniom konserwatorskim wiadomo, że wydobyty samolot został ostrzelany z morza, przez okręt wojenny. Ustawienie śmigła w tzw. chorągiewkę świadczy, że Douglas A-20 wodował z uszkodzonym prawym silnikiem.

Transport wraku do Muzeum Lotnictwa Polskiego Krakowa zaplanowano na piątek. W Krakowie samolot jak najszybciej zostanie poddany pracom konserwatorskim ze względu na postępującą korozję. Oczyszczony i zabezpieczony, być może z wysuniętym podwoziem, będzie prezentowany w charakterze destruktu. – Po przeprowadzeniu prac konserwatorskich wrak można zanurzyć w basenie z wodą, imitującym dno morskie. Odwiedzający mogliby oglądać wrak przez szklaną szybę – wyjaśnia Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie.


Lekki bombowiec produkcji Douglas Aircraft Company był w początkowej fazie II wojny światowej podstawowym bombowcem armii USA, zamawianym także przez siły zbrojne Wielkiej Brytanii oraz Francji. Znany był również pod takimi nazwami jak Douglas Boston lub nocny myśliwiec Douglas Havoc. W 1942 r. został zastąpiony przez nowsze konstrukcje. Obiekt znaleziony w Bałtyku latał w barwach sowieckich jako jeden z ponad 2,9 tys. egzemplarzy przekazanych ZSRR przez Amerykanów w 1942 r. w ramach programu Lend-Lease. Z prawie 7,5 tys. zbudowanych sztuk do dziś na świecie zachowało się jedynie 16 lub 17. Egzemplarze Douglasa A-20 znajdują się w m.in. w USA, Australii, Brazylii, Wielkiej Brytanii i Rosji.


Referencje udzielone firmie Miliana Shipmanagement Ltd.